Kolorowe liście delikatnie muskały moją sierść, gdy biegłam.
Zimne powietrze jesiennego poranka, zamieniało mój oddech w parę.
Ziemia trzęsła się pod wpływem tętentu kopyt.
Mogło by to stwarzać miłą atmosferę, gdyby nie goniło mnie stado rozwścieczonych karibu.
Karibu się troszke wpieniły jak zabiłam ich wodza, cóż,
"Lajf is brutal end lots of zasadzkas".
Jedno, samotne karibu było łatwym celem, ale gdy goniło cie ponad setka kopytnych, trzeba było wiać.
Biegliśmy przez kanion, więc nie mogłam uciec na bok.
Nie mogłam się wspiąć na nożach, bo zbocze było skaliste.
Ukryte ostrze nie poradziłoby sobie z taką ilością przeciwników.
Moja sytuacja była, lekko mówiąc, do dupy.
Nagle zauważyłam kogoś na szczycie skały przed nami.
Gdy podbiegłam bliżej okazało się, że to... O MÓJ BOŻE...
To był Ezio!
-Ezio?!
-Claudia?!
-Nie poznałam Cię!Zmężniałeś!- odpowiedziałam. Faktycznie, wyglądał o wiele doroślej i przystojniej niż rok temu.
- A ty za to wydoroślałaś i robisz się coraz bardziej piękna...
Zarumieniłam się.
-Co tu robisz?
- Mam misję. Muszę pozbyć się Rodriga Borgia.
Tropiłem go tutaj i wpadłem na Ciebie w tarapatach-powiedział po czym puścił do mnie oko- Może mi pomożesz?
- Tak, jasne.
Aby zabić Rodriga Borgie, trzeba było udać się do Watykanu.
Gdy tam przybyliśmy, wystarczyło go znaleźć.
Z pewnością znajdował się w Kaplicy Sykstyńskiej.
Gdy wspieliśmy się na szczyt kaplicy, widok zaparł na dech w piersiach.
Na dole widać było brukowane uliczki i wysokie kopuły. W oddali majaczył turkus oceanu.
Ci architekci to cioły jedne!
No sory, ale w najlepiej strzeżonym budynku, na samym szczycie kopuły zrobić otwartą klapę???
Z niezaradności architektów, rzecz jasna skorzystaliśmy.
Wślizgnęliśmy się do środka.
To co zobaczyliśmy, było straszne.
Naszym oczom ukazał się straszny widok!
Borgia leżał na ziemi, w kałuży krwi, wydając ostanie tchnienia.
- Ja się zajmę Borgią, a ty przeszukaj teren- rozkazał mi Ezio.
Rozejrzałam się. Kaplica przedstawiała widok iście, opłakany. Większość podłogi została zbroczona krwią, i leżały na nie różne części zbroji.
Widocznie zabójca musiał pozbawić życia też parę innych osób.
Nagle pasmo materiału przyciągnęło moją uwagę.
Było na nim napisane:
"Myśl nad swoimi grzechami, inaczej twoich ludzi wybiję co do jednego"
i podpis:
F.d.V.- twoja była przyjaciołka
Zmartwiałam.
Nie wiedziałam o co chodzi.
Nagle zrozumiałam.
Pod ścianą siedziało ciało mojej zabitej matki...
C.D.N
Ps: Człowieku ja się chyba bać ciebie zacznę.
Ifus
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz