Noc. To była najciemniejsza noc jaką kiedykolwiek przeżyłam.
Siedziałam na kamiennym klifie nad jeziorem. Pilnowałam terenu jak na strażnika przystało.
Właśnie z tego miejsca rozciągał się widok na całą naszą krainę.
Hm...naszą...
Jeszcze nigdy nie miałam miejsca do którego mogłam wracać, oprócz mojej kochanej Willi Auditore...
Przypomniały mi się czasy gdy byłam małym, słodkim szczeniakiem i jeszcze nie zdawałam sobie sprawy jak bardzo trudny do zrozumienia i przeżycia będzie mój los.
Moje przeznaczenie.
Mała czerwona łezka wylądowała na ziemi.
Kolejna,szkarłatna kropla wydostała się z mojego oka, zostawiając przy okazji mały ślad na futrze.
Tak, płakałam krwią.
Nie, nie wolno mi było się mazgaić!
Szybko otarłam łzy i uspokoiłam się.
W oddali zauważyłam światło jakby...ognia?!
Tak to był ogień!!!
Oprócz tego słyszałam wycie w tamtego miejsca.
To było wycie przepełnione bólem.
Ktoś tam musiał być i może się palić!!!
Ła da Fak !!!
Musiałam wszystkich zaalarmować, wezwać posiłki zrobić coś!!!
Moja intuicja powiedziała:
-Ej, a może najpierw sprawdzisz czy to w ogóle jest ogień ?!
I czy w ogóle ktokolwiek tam jest?!
Szybko pobiegłam do światła.
Biegłam i biegłam.
Nie patrzyłam przed siebie ani za siebie.
Przed oczami miałam tylko obraz złej Ifus mówiącej "odejdź".
Gałęzie smagały mnie niczym bicze, tworząc krwawe pręgi na moim futrze.
Pokrzywy pomimo skórzanych ochraniaczy na łapy, parzyły mocno.
Kolce dzikich róż wbijały się boleśnie w skórę.
Gdy dobiegłam na miejsce nikogo tam nie było.
Był tylko wielki ogień.
Rozpętała się wichura.
Gałęzie, liście rośliny i inne latały wszędzie.
Nie było widać nic.
Czułam się jak ślepiec.
Szłam przed siebie na przekór wiatrowi.
Przez przypadek weszłam w ognisko.
Zaczęłam się palić.
W powietrzu czuło się zapach palonego mięsa.
-Proszę, proszę niech to się skończy!!!-wołałam przez łzy
Wyleciałam jak z procy i za chwilę byłam nad jeziorem.
Noga bolała mnie nie miłosiernie.
Weszłam do wody i ugasiłam ogień.
Obejrzałam się.
Moje futro było trochę spalone, a w paru miejscach miałam poważne poparzenia.
Oprócz tego połowa mojego prawego ucha była w połowie spalona.
Gdy spojrzałam w taflę jeziora zobaczyłam czerwony tatuaż pod moim okiem.
Nie wiem co to było.
Gdy próbowałam wstać, moja noga odmówiła posłuszeństwa.
Była nienaturalnie wykręcona.
Ostatnimi siłami wy wlokłam się z jeziora.
Jedyne czego teraz chciałam to ciepłe łóżko i lekarz.
Gdy tylko podeszłam kilka kroków, wpadłam do wielkiego dołu.
Nie mogłam z niego wyjść.
Luną deszcz i zaczęła się burza.
Załamałam się i zaczęłam wyć z żalu, w nadziei że ktoś mnie usłyszy.
Dzisiaj zostałam okaleczona ,poparzona i częściowo spalona i miałam nadzieję że ktoś ukruci moje męki, byle jak mogła to być równie dobrze śmierć.
Ale wtedy sobie przypomniałam, kim jestem.
Jestem Assassynką.
Wbiłam moje noże do rzucania w miękką glebę i spróbowałam wejść po nich na górę.
Gdy cudem udało mi się wydostać na górę, powiedziałam:
-Gorzej już być nie może.
I właśnie w tedy trafił mnie piorun.
Ostatnie co usłyszałam przed utratą przytomności i ponownym upadkiem do dołu to głos jakiejś wadery:
- Zawołajcie Ifus! Tu ktoś jest!
Ifus czy możesz proszszsz dokończyć?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz