Od kilku dni z jajkiem mojego towarzysza nic się nie działo.Już straciłam jakiekolwiek nadzieję,że się wykluje.Następnego dnia miałam je wyrzucić.Położyłam się obok niego i zasnęłam.Śniłam o tym jak je znalazłam.To było tak:
~Pewnego słonecznego dnia wybrałam się na spacer,bo po co miałam spędzić taki piękny dzień w jaskini.Gdy tak szłam potknęłam się o kamień i wpadłam do jakiejś jaskini.Tam zobaczyłam jakąś magiczną istotę,która czarowała.W grocie było pełno jaj smoków.Nagle szurnęłam kamyczkiem o ziemię i ona to usłyszała.Podleciała do mnie i zawlokła pod gar z eliksirem.Spytała:
-Czego chcesz!?
-Ja trafiłam tu przypadkiem.Potknęłam się i wpadłam....
-Aha,ale nigdy nie dzieje się nic przypadkiem.Szpiegujesz!
-Droga Pani to nie tak.Tu są tereny watahy,do której należę.Jestem Betą,ale nieszczęśliwą....
Wysłuchała mojej całej historii.Po chwili rzekła:
-Jesteś bardzo nieszczęśliwa,ale może mam coś tu dla ciebie!
Zaciekawiłam się.Podała mi zawiniątko.
-To jajo smoka wojny.On będzie twym kompanem na wieki!Tylko dobrze się nim zajmuj-rzekła i zniknęła.
I tutaj mój sen urwał się,bo zbudził mnie szmer.To mojej jajko!Zaczęło pękać i na świecie istniał nowy smok.Mój mały Montezuma!Miał dziwne łuski.Twarde niczym zbroja.Wiem,że będzie wojownikiem!
CDN
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz